Motocykl vs Samochod

Nauka jazdy, technika jazdy, jazda w grupie, wheelie, stoopie i inne wygłupy

Re: Motocykl vs Samochod

Postprzez ks-rider on 19 Wrz 2009, 0404:0909

lysy2215 napisał(a): jakie plynne ruchy co ty ks rider gadasz, jadac z taka predkoscia na bierzaco musisz korygowac tor jazdy wiec o plynnych ruchach zapomnij bo to by sie skonczylo poslizgiem


No, EXPERTA zawsze milo posluchac :mrgreen: Rzecz tylko w tym kto z jakimi umiejetnosciami i praktyka siedzi za
kolkiem - kumasz ? ? ? Nawet nie spytam, czy jezdziles podobna predkoscia, bo po samej wypowiedzi widac, ze, NIE ! O ile kiedys w zyciu bedziesz mial okazje przejechac sie podobna fura to zrozumiesz o czym mowie.

Tor mozna korygowac ale napewno nie w ten sposob. Owszem, koles mial szczescie, ze ma taka a nie inna fure, i ze warunki byly takie a nie inne.

lysy2215 napisał(a):wiec o plynnych ruchach zapomnij bo to by sie skonczylo poslizgiem


Buhahahahahhaah :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

:wink:
Awatar użytkownika
ks-rider
Uzależniony od asfaltu
 
Zużycie paliwa: 4119
Dołączył: 19 Kwi 2007, 0606:0404

1990 Honda MT 50 S, Rok 1980-1993 (AD01)
GaduGadu: 0


Re: Motocykl vs Samochod

Postprzez prometerion on 20 Wrz 2009, 1010:0909

Zgadzam się z luz-em. 10 lat temu brało sie samochód ojca i szukało wolnego kawałka parkingu (w zimie to była jazda!) żeby trochę poćwiczyć, poszaleć-jak zwał tak zwał. W moim przypadku był to wymieniany już polonez. A na tym filmie koleś zapierdziela autem stworzonym do takiej jazdy. I po drodze stworzonej do takiej jazdy-mam na myśli jakość tejże drogi.
Obawiam się że gdyby tak poscigał w Polsce to byłby już tylko statystyką.
Dlatego tez tylu młodych teraz ginie. Kupione za truskawki czy inne tulipany auta przerastają ich umiejętniości. To pokolenie już nie uczy się na 126p lub 125p.
prometerion
motorynkowy kaskader
 
Zużycie paliwa: 69
Dołączył: 11 Lip 2009, 0505:0707

Re: Motocykl vs Samochod

Postprzez dejv667 on 20 Wrz 2009, 1212:0909

luz napisał(a):on by miał jak by jechał polonezem :) z luzami na kierownicy a nie super autem ,uwierzcie mi wiem co mówię nie trzeba być jakimś specjalnym mega kierowcą żeby tak gnać to był świr i tyle :)

Uważasz, ze gnanie na złamanie karku czymś co się do tego nie nadaje i już z praktyki wyjeżdża niesprawne to dowód jakichkolwiek umiejętności? Myślisz, ze 150kmh Polonezem z "z luzami na kierownicy" ma jakiekolwiek odniesienie do prędkości 250kmh sprawnym samochodem? Coz, jesteś w błędzie i mylisz się. Posadź kierowce doskonale ogarniającego 70konny samochód za kierownica samochodu o wiele mocniejszego. Przekonasz się o czym mowie.
I mowie to miedzy innymi na swoim przykładzie. Ostatnie zmieniłem samochód na identyczny, ale cięższy o jakieś 100kg i równocześnie mocniejszy o prawie 100%. Gwarantuje Ci, ze poprzedni samochód miałem doskonale rozgryziony. I to biorąc pod uwagę zarówno różnice w rozkładzie masy wynikające z ilości paliwa w baku jak i założonych opon. Nowy to już inna bajka... A mówimy o samochodzie z identycznym zawieszeniem, niemalże identyczna buda i różnicą w masie wynoszącą około 10%. Nie chce się zagłębiać w to, ze różnica w rozkładzie tej masy tez robi swoje. Idac Twoim tokiem myślenia powinienem, być obecnie szybszy. Badz co bądź mam praktycznie ten sam sprzęt, z tym, ze mam 85% mocy więcej. I wiesz co? to kompletnie inny samochód wymagający kompletnie innej techniki jazdy. Uważam, ze gdybym to od niego "startował" to jeździł bym lepiej.


Z drugiej strony czy miałeś okazje pojeździć szybko czymś co jest do szybkiej jazdy budowane i NIE wybacza błędów? Czymś co już w założeniu jest budowane tak aby każdy "błąd" kierowcy potraktować jako świadome działanie? Samochodem, który nie ostrzeże o możliwym poślizgu bo jego twórca wyszedł z założenia, ze jeśli kierowca dąży do poślizgu to z premedytacja?
To jest właśnie podstawowa różnica miedzy dupowozem a samochodem stricte sportowym. Pewne granice są przesunięte o wiele dalej i przekraczać powinny je tylko Ci, którzy znają własne granice.
Myślenie, ze jeśli ogarnia się jakiś samochód, który rozpędza się do prędkości taczki jest przepustka do !@#$%@$# czymś na prawdę mocnym to głupota.

luz napisał(a):takk a czy zaczynając od bardzo dobrego samochodu tak naprawdę nauczysz się jeździć?

Tak, o ile chcesz uczyć się jeździć a nie jedynie wciskać gaz na prostej. Naturalnie dużo tez zależy od tego co definiujemy jako "szybki wóz" a co jako "sportowy wóz". Np. S8 to na prawdę szybki wóz (w odniesieniu do tego co zwykle porusza się po polskich drogach), ale na pewno to nie jest samochód sportowy. Z drugiej strony MR2 to niezbyt szybki wóz, ale równocześnie stricte sportowa maszyna, która po przekroczeniu pewnej granicy jest straszliwie wymagająca dla kierowcy. Ten kto jeździł MR2 szczególnie pierwszej generacji powinien doskonale wiedzieć o czym mowie.

luz napisał(a):jeśli zawsze jeździłeś fajnymi brykami nie wiesz o czym mówię (nie spotkasz się z luzem na kierownicy z wybiciem biegu z tym jak to bezpieczniki szwankuje wyłączając ci światła podczas nocnej jazdy

Uważasz, ze to uczy czegokolwiek? :roll:
W twojej opinii luz "na pól obrotu kierownicy", który znasz z samochodu mającym 4obr max (od skrajnego do skrajnego) da Ci jakakolwiek przewagę gdy wsiądziesz do samochodu, gdzie masz 2,5 lub 2 obr maksymalnie a KAŻDY ruch kierownica jest traktowany jako świadome działanie i przeniesione na kola? Okrutnie się mylisz panie kolego, bardzo okrutnie.

luz napisał(a):na tych starych poczciwych maszynach uczysz się techniki jazdy bo możesz je trochę dobijać :P

Nie, na takich starach maszynach uczysz się, ze maja badziewne zawieszenie, nie maja hamulców i nie nadają się do niczego innego niż toczenie z punktu A do punktu B.
Czego mam się niby nauczyć w samochodzie, który wymaga niemalże zatrzymania się w miejscu aby wejść w zakręt? Tym bardziej, ze aby się zatrzymać trzeba zacząć hamować kilometr wcześniej :roll:

luz napisał(a):a czy takim porsche będziesz wchodził w zakręt przy 100 na ręcznym ?

Pytanie tylko czego niby nauczyłeś się wchodząc polonezem czy dużym fiatem w zakręt przy 100kmh? Szarpnięcia za rękaw a następnie trzymania się kola i zastanawianie się gdzie auto poleci? Bo o jakiejś większej kontroli to w tym aucie ciężko rozmawiać.
Uważasz, ze wejście w zakręt bokiem 100kmh to jakiś wyczyn?
Wejdź takim gratem w zakręt przy 200 (nawet nie musisz zaciągać ręcznego) a potem z tego zakrętu wyjedz niewiele wolniej. Później przećwicz to samo sprzętem do tego się nadającym i budowanym. Zrozumiesz różnice.

luz napisał(a):wiec nauczysz się jeździć tylko po autostradach dla twojej nie wiedzy nie jestem amatorem za kółkiem jeździłem takim autem że ciągle by ci pikawa chodziła wiem co to jazda a ten koleś w porsche to nadziany od dzieciaka łepek bez wyobraźni .

Tzn czym? Przypraw nas proszę o szybsze bicie serca. Adrenaliny nigdy dość, nieprawdaż Tom?

ks-rider napisał(a):Tor mozna korygowac ale napewno nie w ten sposob. Owszem, koles mial szczescie, ze ma taka a nie inna fure, i ze warunki byly takie a nie inne.

Tor korygujemy w sposób taki jak akurat jest wymagany. Nie ma jednej uniwersalnej szkoły Andrzeju. Pozwolę sobie zapytać. Miałeś okazje jeździć GT3? Bo o tym, ze 911 miałeś przyjemność to wiem.

Tak jak już w tym temacie pisałem - ten filmik to raczej porównanie osiągów niż materiał nadający się na debatę o technice jazdy.
Równocześnie debatowanie o technice jazdy bez odniesienia do konkretnego odcinka drogi po której jedziemy mija się z celem. Jazda po szutrze będzie wymagała całkiem innej techniki niż jazda po asfalcie. Jazda RWD będzie się różnic od jazdy FWD czy AWD. Nie ma tu uniwersalnej szkoły. Każdy kierowca ma swoje predyspozycje i styl jazdy (choć na pewnym poziomie umiejętności wszyscy zbliżają się do siebie na tyle mocno, ze różnice mocno się zacierają).
Większość doskonałych kierowców to "dzieci swoich czasów". Jeśli osiągają szczyt umiejętności to przeważnie na sprzęcie ze swojej epoki. Uczą się wykorzystywać jego zalety przy równoczesnym minimalizowaniu wpływu wad (a każdy samochód czy motocykl posiada jakieś wady). Te różnice są łatwe do wychwycenia przy zmiennych warunkach. Porównajcie styl jazdy kierowców rajdowych w latach '70, ze stylem jazdy z lat '80-'90 a następnie obecnym. Chyba każdy zauważy, ze im bardziej współczesne czasy tym mniej jest np długich widowiskowych poślizgów. Czy świadczy o mniejszych umiejętnościach współczesnych kierowców? Nie, to świadczy jedynie o tym, ze pewne wady sprzętu (których poślizg był naturalna konsekwencja) zostały wyeliminowane. Sprzęt ewoluował a wraz z nim kierowcy, którzy automatycznie dostosowali się do niego. To naturalna konsekwencja rozwoju.
Naturalnie nie można tez zapominać o tym, ze technika nie tylko ściśle wiąże się ze sprzętem, ale również torem. Inny będzie styl i tor jazdy w jeździe na czas (Time Attack), inny podczas wyścigu a jeszcze inny podczas rajdu czy próby zręcznościowej. Tutaj również zachodzi ciągła ewolucja i tez często na styl jazdy wpływają predyspozycje konkretnego kierowcy. O ile np w F1 te różnice są rzadko kiedy do wychwycenia to np obserwując TA (gdzie sprzęt często jest budowany tak aby naturalne predyspozycje kierowcy wykorzystać) da się je dość szybko zauważyć.
Andrzej, nie oszukujmy się, każdy z nas jest "dzieckiem swoich czasów" i współczesnego mu sprzętu. Sprzęt, na którym Ty się uczyłeś jazdy ma się nijak do sprzętu na którym ja się uczę. naturalnie nie ma sensu debatować, który jest lepszy. To sprawa indywidualnych upodobań. Nawet gdybyśmy obaj ścigali się po tym samym torze wyścigowym i obaj mieli doskonale opanowany swój sprzęt to różnice w stylu i technice jazdy byłyby doskonale widoczne. Wynikałby by właśnie głownie z różnic w sprzęcie na którym byśmy się uczyli i naszych naturalnych predyspozycji. To duże uproszczenie, ale sadze, ze mnie rozumiesz i się zgodzisz.

prometerion napisał(a):Zgadzam się z luz-em. 10 lat temu brało sie samochód ojca i szukało wolnego kawałka parkingu (w zimie to była jazda!) żeby trochę poćwiczyć, poszaleć-jak zwał tak zwał.

Pytanie tylko czy upalanie fury można nazwać doskonaleniem techniki jazdy? W takim wypadku trzeba by zgodnie przyznać, ze co drugi kierowca bmw kręcący kolka na parkingu na doskonale opanowana technikę jazdy.
Mam okazje często obserwować takich kierowców "ze starszego pokolenia", którzy dekadę temu uczyli się na dużym Fiacie, polonezie czy maluchu. Zdajesz sobie sprawę jak często są to zawalidrogi? Zauważasz jak często nie umieją korzystać z rzeczy, które nie są dla nich współczesne? Brak umiejętności wykorzystania np. ABS (bo oni nie lubią jak komputer za nich myśli) itd?
Tez dostrzegasz jak często pukają się w głowę widząc kogoś kto ich wyprzedza jadać współczesnym samochodem? Przeważnie zaczynają wtedy tłumaczyć pasażerom, ze właśnie wyprzedził ich młodociany wariat, który rozbije się na pierwszym zakręcie. tyle, ze przeważnie okazuje się, ze wraz z pogarszającymi się warunkami na drodze a tym samym rosnącym stopniem trudności ich "doskonale" opanowana jazda sprowadza się do dramatycznego spadku prędkości i zachowawczego stylu jazdy.
Naturalnie, ze dobrze jest zaczynać od sprzętu o słabszych osiągach a co za tym idzie łatwiejszym do opanowania, ale równocześnie nie można popadać w skrajności. Celowe wsiadanie do auta kompletnie nie nadającego sie do jazdy gdy mamy wybór i możemy wziasc coś innego to głupota. To jak iść na wojnę uzbrajając się w maczugę podczas gdy powszechna jest bron palna.

prometerion napisał(a):Dlatego tez tylu młodych teraz ginie. Kupione za truskawki czy inne tulipany auta przerastają ich umiejętniości. To pokolenie już nie uczy się na 126p lub 125p.

To nie kwestia umiejętności. Gwarantuje Ci, ze w czasach maluchów czy dużych fiatów ginęło równie dużo ludzi. Rożnica sprowadzała się do tego jaka była prędkość przy wypadku. Niestety, 30 lat temu to głownie sprzęt wyznaczał granice bezpieczeństwa. Ten sam kierowca uczący się jazdy dużym fiatem w latach '70 i mający ten sprzęt opanowany w 100% będzie tak samo bezpieczny jak kierowca uczący się jazdy nowym bmw dzisiaj i mający swój sprzęt opanowany w 100%.
Rożnica sprowadzi się do średniej prędkości poruszania się po drodze. O ile dla dużego fiata będzie to np 90kmh to dla współczesnego samochodu będzie to np 150kmh. O ile jazda dużym fiatem z prędkością 150kmh (nawet po ślicznej autostradzie) to walka o życie to np jazda moim samochodem 150kmh (a nie jest to jakiś super wóz ani tym bardziej sportowa maszyna) to normalna prędkość podróżna. Ostatnio znajoma miała okazje prowadzić mój samochód jadąc do Polski. Wcześniej nigdy przekraczała 130kmh, tym razem bezstresowo minęła 180kmh. Sprzęt pozwolił jej jechać tak samo bezpiecznie z wyższą prędkością.

Wiesz co generuje tak dużo wypadków samochodowych? To wbrew pozorom nie są samochody przerastające umiejętności kierowców. To polskie drogi, które nie są w stanie poradzić sobie z prędkością współczesnych samochodów i... inni kierowcy. Jakość dróg jest tragiczna i to właśnie owe drogi generują tragiczne statystyki. Na ta jakość dróg nakłada się mentalność kierowców. Chamstwo, utrudnianie jazdy innym (choćby poprzez mniej lub bardziej celowe utrudniane wyprzedzania), stwarzanie zagrożenia (wyprzedzanie np kolumny ciężarówek sprzętem przyspieszającym od 80 do 120 w czasie 5 minut) i wiele innych.
Nie zdajesz sobie sprawy ile czasu tracę jadąc do Polski i "użerając" się z kierowcami starszej daty w swoich skodach. Ci ludzie najczęściej kompletnie nie są świadomi osiągów współczesnych samochodów. Starszy pan w kapeluszu nie dający się wyprzedzić bp przecież on, kierowca od 30 lat, zakłada, ze nikt nie może już jechać szybciej.
Po drugiej stronie jest cala masa młodych w samochodach rodziców, którym wydaje się, ze to ich sprzęt jest najszybszy.
Niestety, kierowanie się zasada "jedz i pomóż jechać innym" to coś bardzo rzadkiego na drodze.
Przejedz się A4. Świetna autostrada. Mozna bez problemu bezpiecznie podróżować z prędkością o wiele wyższą niż ustawowe 130kmh. Tyle, ze co chwile trzeba hamować bo ktoś blokuje lewy pas, zapomina użyć kierunkowskazu albo zwyczajnie nie ogarnia jazdy ze średnia prędkością jaka jest dopuszczalna na autostradzie. Przykłady można by mnożyć i wyliczać. Moim zdaniem to właśnie jest powód tylu wypadków.
"Another think I really like as well is you know ... A Porsche puts the rev counter right in front of you ... Lancia in this put the oil pressure right in front of you ..." - Jeremy Clarkson
Awatar użytkownika
dejv667
wrench
 
Zużycie paliwa: 1712
Dołączył: 04 Mar 2007, 1212:0303
Lokalizacja: Bad Orb, Niemcy
GaduGadu: 3765973

Re: Motocykl vs Samochod

Postprzez prometerion on 20 Wrz 2009, 0202:0909

Dejv667. Aleś się chłopie rozpisał. Twoje argumenty w dużej części przyjmuję jako słuszne. Ale:
Nie zgadzam sie , że kierowcy z tamtej dekady to dzisiejsze zawalidrogi. Oczywiście wiem że nie pisałeś o wszystkich.
Nie pisałem,że upalanie auta jest doskonaleniam techniki jazdy. Pisząc, że brałem samochód ojca miałem na myśli że uczyłem się wchodzenia i wychodzenia z poślizgów. Miałem jakieś 75KM pod maską więc trenowanie tego na suchym jak wiesz Polonezem byłoby dosyć kłopotliwe. No i auta szkoda. Więc wolałem na śniegu lub lodzie.
Przyznasz, że jazda wymienionym S8 z max prędkością wymaga mniej od kierowcy od jazdy z max jakimś reliktem z przeszłości.
Hi hi z tą Skodą to dobre. Mi też jakoś sie tak ta marka kojarzy. Ale powiem Ci że właśnie na 105s sie uczyłem. Sam. Miałem wtedy 16 lat a na kursie na prawko za dwa lata miałem już półtora roku jazdy po drogach publicznych. Nie wiem dlaczego ojciec pozwalał mi na jazdę bez prawka. Nie zdażyła mi się wtedy żadna wpadka przez te półtora roku.
Zaczynając jazdę, jazdę a nie naukę na kursie od auta z tymi wszystkimi systemami bezpieczeństwa gówno się uczysz. Wszystko robi za Ciebie komputer. Dlatego to takie zgubne. Gówniarze myślą, że mają 100 poduszek, EBD go wyciągnie z poslizgu to może !@#$%@$#ć po zakrętach. Jestem pewien, że ten koleś z filmu od którego się zaczął temat nie pojechałby tak innym, mniej "wypasionym" w te różne systemy autem.

Piszesz czego masz się nauczyć w samochodzie, który wymaga niemalże zatrzymania się w miejscu aby wejść w zakręt? Tym bardziej, ze aby się zatrzymać trzeba zacząć hamować kilometr wcześniej. Uczysz się tego żeby nie trzeba było sie zatrzymywać właśnie żeby wejść w ten zakręt. Z hamowaniem podobnie.
prometerion
motorynkowy kaskader
 
Zużycie paliwa: 69
Dołączył: 11 Lip 2009, 0505:0707

Re: Motocykl vs Samochod

Postprzez dejv667 on 20 Wrz 2009, 0303:0909

prometerion napisał(a):Dejv667. Aleś się chłopie rozpisał. Twoje argumenty w dużej części przyjmuję jako słuszne. Ale:
Nie zgadzam sie , że kierowcy z tamtej dekady to dzisiejsze zawalidrogi. Oczywiście wiem że nie pisałeś o wszystkich.
Nie pisałem,że upalanie auta jest doskonaleniam techniki jazdy. Pisząc, że brałem samochód ojca miałem na myśli że uczyłem się wchodzenia i wychodzenia z poślizgów. Miałem jakieś 75KM pod maską więc trenowanie tego na suchym jak wiesz Polonezem byłoby dosyć kłopotliwe. No i auta szkoda. Więc wolałem na śniegu lub lodzie.

Tyle, ze wielu kierowców z tamtej dekady zatrzymało się w rozwoju. Często przesiadka dla nich do dużo nowocześniejszego samochodu to szok na tyle duży, ze nie są w stanie ogarnąć samochodu.

prometerion napisał(a):Przyznasz, że jazda wymienionym S8 z max prędkością wymaga mniej od kierowcy od jazdy z max jakimś reliktem z przeszłości.

Naturalnie, ze tak. Tyle, ze to jest akurat zaleta a nie wada (!). To delikatnie mówiąc śmieszne gdy słyszy się kogoś kto z mina starego wyjadacza tłumaczy, ze stary samochód to wypas...bo te nowe myślą za niego a prawdziwy kierowca nigdy na to pozwala. Sam przyznasz, ze mając do wyboru S8 i jakiegoś grata pojedziesz bezpieczniej S8. Choćby z powodu przepaści jaka dzieli zawieszenie, hamulce i moc silnika pozwalająca na dużo sprawniejsze wyprzedzanie. Naturalnie super nowoczesny samochód nie sprawi, ze automatycznie nie wylecisz z drogi. On po prostu da Ci większy margines bezpieczeństwa o ile zachowasz zdrowy rozsadek i nie przeszarżujesz poza granice swoich możliwości.

Hi hi z tą Skodą to dobre. Mi też jakoś sie tak ta marka kojarzy.

Coz, jakoś tak rzucają się w oczy Ci panowie w kapeluszach i Fabiach 1.2 HTP

Zaczynając jazdę, jazdę a nie naukę na kursie od auta z tymi wszystkimi systemami bezpieczeństwa gówno się uczysz. Wszystko robi za Ciebie komputer.

Mylisz sie. Nic za Ciebie nie robi komputer. Te wszystkie systemy BARDZO podnoszą bezpieczeństwo pod warunkiem, ze kierowca jest świadomy ich ograniczeń, możliwości i umie z nich korzystać. Sztuczne cofanie się i pozbawianie tego wszystkiego nie prowadzi do niczego dobrego a już tym bardziej nie podnosi umiejętności kierowcy.



Dlatego to takie zgubne. Gówniarze myślą, że mają 100 poduszek, EBD go wyciągnie z poslizgu to może !@#$%@$#ć po zakrętach. Jestem pewien, że ten koleś z filmu od którego się zaczął temat nie pojechałby tak innym, mniej "wypasionym" w te różne systemy autem.

I tu się nie zgodzę. Cala masa systemów montowanych obecnie w samochodach ratuje życie. ABS, EBD, ASR... To wszystko są systemy bardzo podnoszące bezpieczeństwo jazdy pod warunkiem tego, ze kierowca jest świadomy jak działają i gdzie leżą granice ich możliwości. Brak świadomości kierowców (nie tylko gówniarzy wbrew pozorom) to nie dowód na to, ze nowoczesny samochód ogłupia kierowce. To jedynie dowód na to, ze wielu kierowców nie potrafi wykorzystać narzędzi jakie dal mu producent samochodu.
To czy facet z filmu byłby wolniejszy w innym samochodzie to rzecz ciężką do powiedzenia. Pytanie tylko po co to rozważać skoro mając wybór wybrał samochód w nie wyposażony. Czy Ty kupując nowe auto wybrałbyś jakiś relikt pozbawiony tego wszystkiego? Sadze, ze postąpiłbyś logicznie i wybrał to co wspomoże Twoje już zdobyte doświadczenie za kołkiem. Narzędzia nie są po to aby zastępować człowieka, ale aby mu ułatwiać rozwiązywanie konkretnych zadań i jedynie tak należy je traktować.
Z drugiej strony rozważmy inna sytuacje. Kierowca X ma opanowany samochód w 100%. Dostaje to samo auto, ale w unowocześnionej wersji. Zakładając, ze dalej będzie się rozwijał nauczy się to wykorzystywać aby jechać jeszcze szybciej z zachowaniem bezpieczeństwa. Kazdy samochód ma granice możliwości. O ile kierowca jest w stanie do nich dojść to dając mu nowocześniejszy samochód sprawimy, ze pojedzie szybciej niż starszym modelem.
To co jest kluczowym zagadnieniem to uświadomienie kierowcy gdzie kończą możliwości jego i samochodu. To właśnie tego brakuje wielu kierowcom. Tyle, ze to już wina samych kierowców a nie samochodu.

Piszesz czego masz się nauczyć w samochodzie, który wymaga niemalże zatrzymania się w miejscu aby wejść w zakręt? Tym bardziej, ze aby się zatrzymać trzeba zacząć hamować kilometr wcześniej. Uczysz się tego żeby nie trzeba było sie zatrzymywać właśnie żeby wejść w ten zakręt. Z hamowaniem podobnie.

Nie zgodzę się.
Dany samochód pod danym kierowca może przejechać zakręt z dana prędkością. Ta prędkość to wypadkowa możliwości samochodu, umiejętności kierowcy i samej drogi. Możliwości samochodu są jasno określone. Nie mamy na nich wpływu. Podobnie jest z droga. Możemy jedynie podnosić kwalifikacje kierowcy do czasu aż będzie w stanie wykorzystać potencjał samochodu w 100%. Później aby mógł jechać szybciej BĘDZIEMY musieli dać mu szybsze auto.
To logiczne, ze podnosząc możliwości pojazdu i nie zmieniając innych czynników podniesiemy ta prędkość, prawda? Analogicznie po obniżeniu możliwości samochodu ja zmniejszymy.
A co jeśli nie będziemy chcieli zwiększyć prędkości w zakręcie? Co jeśli kierowca ma dalej jeździć tak samo szybko a my mimo to damy mu samochód o większych możliwościach? Chyba łatwo się domyślić, ze zwiększy się margines błędu jaki kierowca może popełnić bez tragicznych konsekwencji. Podniesie się bezpieczeństwo.

Rozważając taka sytuacje ze względu na czas przejazdu również się nie zgodzę. Kazdy zakręt ma jakaś graniczna prędkość z którą może być przejechany. Ta prędkość jest naturalnie zależna od możliwości samochodu i po części mocno definiowana prędkością wejścia w zakręt, prędkością w zakręcie a wreszcie prędkością wyjścia. Samochód o lepszych hamulcach szybciej i wyhamuje do prędkości granicznej na wejściu, samochód o lepszym zawieszeniu pozwoli na szybsza prędkość w zakręcie, samochód o większej mocy pozwoli na większą prędkość na wyjściu. Odejmij którykolwiek z tych czynników. Gorsze hamulce? To dużo dłuższa droga hamowania a wiec i strata czasu przed zakrętem. Gorsze zawieszenie to mniejsza prędkość w zakręcie a wiec konieczność mocniejszego wyhamowania przed zakrętem. Gorsze hamulce (wspomniany duży fiat) to konieczność dłuższego hamowania przed zakrętem aby wytracić prędkość do granicznej dla danego zakrętu. Mniejsza moc to wolniejsze wyjście z zakrętu.
To nie jest tak, ze po tym jak będziemy mieli odpowiednie umiejętności nie będziemy musieli hamować a i tak przejedziemy zakręt.
Sobiesław Zasada zapytany kiedyś o to z jaka maksymalna prędkością można wejść w zakręt odpowiedział:
- Z każdą...

Bo owszem, wejść w zakręt można z każdą prędkością. Tyle, ze nie zawsze da się potem z tego zakrętu wyjść.

Poprawiając hamulce w dużym fiacie będziesz mógł później hamować. Czas przejazdu się skorci.
Poprawiając zawieszenie będziesz mógł szybciej jechać w zakręcie. Czas przejazdu się skróci.
Podnosząc moc silnika będziesz mógł szybciej wyjść z zakrętu. Czas przejazdu się skróci.
A co jeśli nie chcesz tej prędkości podnosić? To logiczne, prędkość pozostanie taka sama, ale zwiększy się margines bezpieczeństwa.
Wybór sprzętu nowocześniejszego to zdecydowanie najlepsza droga i to nawet gdy mówimy o nauce jazdy.
"Another think I really like as well is you know ... A Porsche puts the rev counter right in front of you ... Lancia in this put the oil pressure right in front of you ..." - Jeremy Clarkson
Awatar użytkownika
dejv667
wrench
 
Zużycie paliwa: 1712
Dołączył: 04 Mar 2007, 1212:0303
Lokalizacja: Bad Orb, Niemcy
GaduGadu: 3765973

Re: Motocykl vs Samochod

Postprzez ks-rider on 20 Wrz 2009, 0707:0909

Dejv,

nie mialem przyjemnosci, mimo tego, ze mialem miec, po prostu gdy miala przyjsc moja kolej zepsul sie, he, he

Nie zmienia postaci rzeczy czy to Porsche, Ferrari czy Corvette czy inny Mesiu. W zaleznosci od zawieszenia i calego ukladu jezdnego jeden bedzie sie prowadzil latwiej inny trudniej, lub moze inaczej. W kazdym razie powyzej 250 km/h jest juz zupelnie inna bajka niz do 250 km/h.

:wink:
Awatar użytkownika
ks-rider
Uzależniony od asfaltu
 
Zużycie paliwa: 4119
Dołączył: 19 Kwi 2007, 0606:0404

1990 Honda MT 50 S, Rok 1980-1993 (AD01)
GaduGadu: 0

Re: Motocykl vs Samochod

Postprzez luz on 21 Wrz 2009, 1212:0909

Tak , zacznijmy od tego , jadąc luksusowym autem 250 km/h, to nic specjalnego, prędkość nie odczuwamy ,usiądź do poloneza i gnaj 150 gwarantuje bardziej to przeżyjesz :P . Oczywiście zgodzę się z tobą , jeśli zmienisz auto z 70 kucy na 140 jest całkowicie inna jazda. Miałem okazje bardzo wiele razy jeździć czymś szybkim Peugeot 206 wrc 295 koni masa 1,2 tony 640 NM , 4tys. obr/min takie auto jest czymś niesamowitym , jeździłem wieloma szybkimi diabłami ale to co dawał peugocik nigdy już pewnie nie zaznam , nie mam go :( uczyłem się jazdy na starych rupciach ,gdyby nie pewne wydarzenia w moim życiu jeździł bym zawodowo w wrc dlaczego nie przyjmujecie opinii ludzi którzy sa naprawdę doświadczonymi kierowcami , każdy ma swoje zdanie i chwała za to nieraz można pomyśleć ze ktoś inny jednak ma racje i według mnie zaczynając od dobrego auta nie nabierzesz kunsztu ,kupujesz synowi np. autko za 6-7 tysięcy a sąsiad za 26 tys. Tamten jest kozak, jakie to ja mam auto wyrabane !tamten jeździ gratem ,tylko że ten co jeździ tym gratem uczy się z koleji drugi chwali, czego to on juz nie potrafi lądując na drzewie ,czyż najwięcej nie ma wypadków z udziałem młodych kierowców, tych wałaśnie dobrych w dobrych autach …powiedz mi czy często widziałeś wypadek starego auta? chyba raczej nie …chodź są o wiele bardziej niebezpieczne ,przeważnie wypadki spowodowane są przez auta nowe, chciał bym ci powiedziec ze się mylisz !krytykując że na starym poczciwcu który się rozpędza do prędkości taczki nie uczysz się , we wczesniejszej wypowiedzi napisalem , zaczynajac ,,od bardzo dobrego samochodu nie nauczysz się jezdzic’’ tak jestesmy wszyscy polakami i spojrzy na naszą rzeczywistosc kilku ludzi stać na to aby naprawdę drogim autem jezdzic niczym szatan dobijac je i nie zwarzajac uwagi na koszty , kupi 2 auto, jeszcze lepsze, bezdroża są dobrym nauczycielem jazdy a chyba jakims porsche tam nie wjedziesz :roll: gnajac 200 km/h po bezdrożu wtedy wiesz ze zyjesz :D a 250 po autostradzie nalewasz nastepną kawe .
Ostatnio edytowany przez luz, 21 Wrz 2009, 0909:0909, edytowano w sumie 1 raz
luz
Początkujący
 
Zużycie paliwa: 9
Dołączył: 14 Wrz 2009, 0202:0909

Re: Motocykl vs Samochod

Postprzez dejv667 on 21 Wrz 2009, 1212:0909

Luz, edytuj tego posta tak aby dało się go normalnie czytać. Minimalna ilość znaków interpunkcyjnych mocno utrudnia zrozumienie sensu Twojej wypowiedzi. Będę wdzięczny.
"Another think I really like as well is you know ... A Porsche puts the rev counter right in front of you ... Lancia in this put the oil pressure right in front of you ..." - Jeremy Clarkson
Awatar użytkownika
dejv667
wrench
 
Zużycie paliwa: 1712
Dołączył: 04 Mar 2007, 1212:0303
Lokalizacja: Bad Orb, Niemcy
GaduGadu: 3765973

Re: Motocykl vs Samochod

Postprzez dejv667 on 21 Wrz 2009, 1111:0909

Coz, chyba sie nie doczekam. Postaram sie odpowiedziec mimo to.

Zauwaz, ze ja nigdzie nie pisze o nauce jazdy na 500 konnym potworku. Ja pisze jedynie o nauce na sprzecie, ktory jest technologicznie wspolczesny. To oczywiste, ze osiagi powinno sie dopasowac do umiejetnosci. Tyle, ze dobrego hamulca i zawieszenia nigdy dosc. Moc silnika to odrebny temat. Mimo to w tym wzgledzie tez nie ma co popadac w skrajnosci. 150 czy 200km to nie jest jakas porazajaca moc. Naturalnie zakladam, ze nie mowimy o wazacej 700kg wydmuszce tylko przecietnym aucie.

Od debatowania czy osoby posiadajace grubszy portfel to autmatycznie aroganckie !@#$!@$ wole sie wstrzymac. W mojej opinii nie ma to wplywu ani zwiazku z tym co tu omawiamy. Pozwole sobie tylko zauwazyc "ze tak krawiec kraje jak materalu staje". Gdyby kazdego rodzica bylo stac to zapewne kazdy dalby i 260tys na auto dla dziecka.
"Another think I really like as well is you know ... A Porsche puts the rev counter right in front of you ... Lancia in this put the oil pressure right in front of you ..." - Jeremy Clarkson
Awatar użytkownika
dejv667
wrench
 
Zużycie paliwa: 1712
Dołączył: 04 Mar 2007, 1212:0303
Lokalizacja: Bad Orb, Niemcy
GaduGadu: 3765973

Re: Motocykl vs Samochod

Postprzez Pan_Zwierzak on 22 Wrz 2009, 1212:0909

luz hopoku a ile tych km oesowych zrobiles tym peugeotem ? 640 NM ? 300ps na wiekszosci motocykistow nie robi to wrażenia , a nie sądze żebyś jakoś wykazał się tym wurcem ... ale może się myle. Piszesz żeby wsiąść do poloneza a chwalisz sie WRC ? comon .... WRC robi większość roboty za kierowce .. grupa B byłaby lepszym przykładem .


Poznałem ostatnio na szkoleniu w norwegii małolata Martina Semerada polecam Youtube - chłopak zaczynał od Evo9 - i myślę ,że jakoś tam ogarnia.
[JERKOFF] Crew rulez in MotoGP!!!
- [JERKOFF] Goryl, crew guide
Awatar użytkownika
Pan_Zwierzak
tanio skóry nie sprzedam
 
Zużycie paliwa: 21
Dołączył: 29 Sie 2008, 1212:0808

Re: Motocykl vs Samochod

Postprzez prometerion on 22 Wrz 2009, 0606:0909

Pomimo że Dejv667 w wielu sprawach mnie przekonał, to jednak nadal trochę skłaniałbym się do argumentów LUZ-a.
Ma rację, że gówniarz w coraz popularniejszej u nas Imprezie (mniejsza z tym czy to tatuś kupił) np po roku jazdy będzie mniej umiał niz taki sam gówniarz po roku jazdy Polonezem.A może odpuszczę sobie konkretne modele.
Zakładamy oczywiście, że obaj chcą się nauczyć czegoś więcej niż gonitwy po prostej. Ale chcieć to nie zawsze móc. W naszym kraju możliwości takiej nauki są-zadne. Nie oszukujmy się, nikt nie pojedzie na tor wyścigowy jak kupił auto na raty albo zapieprzał na nie dwa lata na zmywaku bo go na to nie stać. Więc co mu zostaje? Polska rzeczywistość czyli albo treningi po placach, szutrach, śniegach (to mój przypadek) albo? No własnie, co? Dzisiejszy posiadacz dobrego auta, na ślicznych alusach nie pojedzie wybrudzić się na polną drogę. Dlatego wychowani na starej polskiej motoryzacji tzn na jej produktach jak chcieli (i jak chcą) się czegoś nauczyć to się nauczyli. Bo zwyczajne koszty takiej nauki były niższe(a dzisiaj takie relikty przeszłości to wogóle marzenie ze wględu na ceny ewentualnych napraw). A dzisiaj śliczne cacko będzie stało pod remizą i rwało laski. Nie będzie się niczego uczył bo zwyczajnie na to go nie stać. Moje argumenty opierają się na moim przykładzie. Miałem później jeszcze dwa tylnonapędowe auta - może zadne potwory bo 150 i 175 KM ale zawsze. I w przynajmniej jednym przypadku te moje wcześniejsze "szkolenia się" na parkingach i polach wyśmiewanym Polonezem później uratowały mi tyłek w naprawde groźnej sytuacji. Ale na chwilę obecna nie wezmę mojego auta na tego typu trening bo po kilku nie wyrobię na paliwo i opony.
Tak jak pisze dejv oczywiście, że lepsze zawieszenia, opony czy nawet mocniejszy silnik to duzo.
Ale potrzeba umiejętności które się nabywa stopniowo!
Jestem na tym forum bo chce się czegoś dowiedzieć o moto gdyż w nowym sezonie mam zamiar kupić. Ale nikt z Was nie poradzi mi przecież R1 bo ma mocny silnik i doskonałe zawieszenie. Wasze typy to klasa 500. Prosta budowa, w miarę prosta obsługa, łatwe prowadzenie. Wiem że motor to nie samochód ale pewne cechy wspólne są.
prometerion
motorynkowy kaskader
 
Zużycie paliwa: 69
Dołączył: 11 Lip 2009, 0505:0707

Re: Motocykl vs Samochod

Postprzez dejv667 on 22 Wrz 2009, 0707:0909

Nikt nie doradzi R1, ale tez nikt nie mowi zebys kupil mz, wsk czy innego przedpotowca. Wiekszosc poleci klase 500, w zaleznosc od budzetu jak najmlodsza, prawda?
A moze uwazasz, ze katujac wsk po zaoranym polu uczysz sie czegos specjalnego?
"Another think I really like as well is you know ... A Porsche puts the rev counter right in front of you ... Lancia in this put the oil pressure right in front of you ..." - Jeremy Clarkson
Awatar użytkownika
dejv667
wrench
 
Zużycie paliwa: 1712
Dołączył: 04 Mar 2007, 1212:0303
Lokalizacja: Bad Orb, Niemcy
GaduGadu: 3765973

Re: Motocykl vs Samochod

Postprzez prometerion on 22 Wrz 2009, 0707:0909

Co do tego akapitu o moto to przyznaję Ci racje. Sam wywołałem temat moto i tu mi się słusznie dostało.
Ale dlaczego zaraz po zaoranym polu? :DD
prometerion
motorynkowy kaskader
 
Zużycie paliwa: 69
Dołączył: 11 Lip 2009, 0505:0707

Re: Motocykl vs Samochod

Postprzez dejv667 on 22 Wrz 2009, 0909:0909

Fuck, a co za roznica skoro rama w takim sprzecie ledwie daje rade przy jezdzie na wprost a zawieszenie to nawet na drodze jest porazka?
Pobudka ludzie! Mamy XXI wiek. Za przystepna cene da sie kupic sensownego japonczyka a Wy probujecie na sile udowodnic, ze sprzet muzealny to jedyna sluszna droga. To samo tyczy sie samochodu. Od conajmniej 20lat sa na rynku normalne auta a Wy tlumaczycie, ze koniecznie trzeba szukac czegos co pamieta druga wojne swiatowa?
Zrozumcie, to ze WY musieliscie brac auta wymyslone w latach 70tych bo nie bylo nic innego o niczym nie swiadczy. Po jaka cholere mam kupowac grata, skoro mozna za niewiele wieksza kase kupic nosmalne auto? Tak na prawde nie ma ani jednego sensownego argumentu poza gadaniem "bo ja tak robilem". Gadki o tym, ze jak mnie stac na nowe auto to automatycznie jestem kutafonem umiejacym sie jedynie lansowac sie pod remiza to ma byc argument? Nie wiem, ale kogos tu chyba gryza jakies kompleksy. Za chwile ktos pewnie wyskoczy z haslem, ze specjalnie kupil poloneza zamiast bmw zeby go za dresiarza nie brali. No i zawsze z mina guru mozna opowiadac o tym jakim jest sie twardzielem bo jezdzimy srajac w gacie przy kazdym awaryjnym hamowaniu.
"Another think I really like as well is you know ... A Porsche puts the rev counter right in front of you ... Lancia in this put the oil pressure right in front of you ..." - Jeremy Clarkson
Awatar użytkownika
dejv667
wrench
 
Zużycie paliwa: 1712
Dołączył: 04 Mar 2007, 1212:0303
Lokalizacja: Bad Orb, Niemcy
GaduGadu: 3765973

Re: Motocykl vs Samochod

Postprzez ks-rider on 22 Wrz 2009, 0909:0909

W calej dyskusji mowa jest o mocy, pojemnosci, wadze. Nikt jakos nie mowi o przelozeniach ! Mozma miec 500 KM a fura niekoniecznie musi przekroczyc np. 220 km/h Owszem do 100 km/h bedzie rwac, powyzej np. 180 nie bedzie juz prawie czuc nic. Tak jak mowi Dejv, podstawa to sprzet. na gownie mozna sie do pewnego stopnia czegos nauczyc ale nie tego czego na sprzecie lepszym.

Nie zgodze sie z tym, ze przy 250 km/h mozna pic kawe, owszem mozna i przy 350 km/h poytanoie tylko ny ile jest sie pozbawiony centralnego osrodka myslenia. Sam mam jeszcze w pamieci jak wygladaly moje kolejne przekroczenia 200 km/h, 230 km/h ( w porownaniu Opla Ascony B do W 128 ) przekroczenie " magicznych 250 km/h czy 287 km/h oraz fulla w F 430 nie ma sie to nic z tym co napisal Prometerion. Do predkosci trzeba sie przyzwyczaic i nie idzie to w czewsie 20 m w ktorym w PL katdy potwor rozprawia sie z kazdym kawalkiem autostrady jaki w niej jest. Proponije przejechac sie z Flensburga do München na pelnym gwizdku, pytanie jakie zadam po jakim czasie po prostu nie da sie rady i odpusci ( o ile ma sie jeszcze znowu ta swiadomosc, ze sie nie daje rady ). Czym to sie konczy nie bede pisal, kazdy ma wyobraznie.

:wink:
Awatar użytkownika
ks-rider
Uzależniony od asfaltu
 
Zużycie paliwa: 4119
Dołączył: 19 Kwi 2007, 0606:0404

1990 Honda MT 50 S, Rok 1980-1993 (AD01)
GaduGadu: 0

PoprzedniaNastępna

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości


MotocyklePro Adventure - Przygotowanie motocykli do przygodyBMW F650