poniewaz jestem teraz na lajbie nie zamieszcze zdjec z mojego pierwszego wyjazdu, a wlasciwie przyjazdu,
Moim pierwszym motocyklem byl MTX, przyjazdny, maly, nie wymagal duzo od jezdzca, ale zawsze mazylem o czyms wiecej. Na 4 roku A.M. wybralem sie na swoj 5 misieczny rejs jako cadet, czyli praktykant maszynowy, apropo rejsu? bylo wspaniale: Francja, Anglia, Algieria, Maroco, Brazylia, Panama, Ekwador, Peru, Panama, Brazylia, Hiszpania, Belgia i dom (to prawda co mowia o pl. Ameryce), gdyby nie to ze czesc forsy odsylalem do domu, pewnie nie mial bym kasy na moj motor (wszystko bym w Polodniowce wydal

) W Casablance kupilem swoja skore na moto! Cena zaczela sie od 200 $ ztargowalem do 80 $, 2 paczek paierosow, 3 mydel, 2 golarek i cos tam jeszcze.
Przyjechale do domu, kupilem Dizmar i szukam, allegro, i jeszcze cos tam. No i znalazlem XJ 600 S Diversion w szczecinie, przepiekna bezwypadkowa, igla... przynajmiej tak pisal wlasciciel. Kosztowala 6 000 zl, ja mialem jakies 7 500 PLN, wiec starczyloby na wakacje. Pewnego ranka budze brata i mowie ze jedziemy do Stetin'a!! Po drodze zaliczylismy wszystkie komisy, servisy... a bylo ich sporo! Ale nic ciekawego nie znalazlem. Juz szczecin, szukamy wlasciwego komisu, dzwonie do wlasciciela a on mi na to ze jest w poznaniu i dzis nie moze!!?? Jak to nie moze!? przeciez zrobilem 300 kilosow po ch.j? A w dwie strony 600? No to on ze moze cos sie da zalatwic. Przyjezdzamy do komisu stoi troszke zakurzona, ale urocza XJ 600, mialem wrazenie ze sie do mnie usmiecha, od razu sie zakochalem, moj brat kompletna noga zaczal mnie namawiac na jakiegos ruska!

Pierwsze ogledziny wspaniale! Zadnych uszkodzen, po prostu urocza XJ z 93 roku. Prosze o wyprowadzenie przed komis, bo czytalem ze motor trzeba w swietle dziennym ogladac, jeszcze piekniejsza, zupelnie puscily mi nerwy. Praktycznie nic nie zobaczylem, rama, spawy, plastiki, numery nic. Po prostu wiedzialem ze bedzie moja! Juz chcialem pisac umowe, ale moj brat na to ze musze ja wziasc na jazde probna! Ok fakt ma racje, tylko zaraz przeciez ja do tej pory na 80 cm szesciennych jezdzilem (raz cb 450) ale twardo, zostawiam 1000 kalcji, dosiadam rumaka i szukam biegow, sprzegla, startera. Ok jest wszystko, gotowy do jazdy. Startuje, lekko gaz, a ona mi wyje jak opetana, jeszcze raz delikatnie udalo sie

! robie petle jakies 200 metrow. Jeszce jedno kolko juz 3 bieg...Idzie ladnie. Prawda jest taka ze do komisu zjechalo jakies 5 sprzetow i wszyscy bikerzy patrzyli jak ujezdzam swoje moto. Umowa spisana. czas do domu. Przeprowadzam motor za rog komisu i tam rozegraly sie komiczne sceny. Wyobrazacie sobie bikera meczacego sie z 2 parami kaleson, dzinsy, jakies golfy, na to skora, ktorej nie moglem zapiac? Dramat jednym slowem! Juz ready to go. Siqdam spocony juz na motor, odpalam, sprzeglo, jedynka, a on mi gasnie? Tak kilka razy! juz pot sie ze mnie leje, juz chcialem do reklamacji go oddac (bo wciaz bylem za vinklem komisu) a moj brat mowi ze jakies kable sa do stopki doprowadzone i moze stopke zlozyc to sie uda. Czemu nie? Juz zmartwiony, ze kupe kasy wypierdzielilem w bloto, a tu nagle klang, jedyneczka, wiec ja delikatnie ruszam jest, hura to byla stopka nie zlozona! Jedziemy sobie delikatnie droga, wiec ja przedni halulec zjezdzam na pobocze i o malo do rowu nie spierdzielilem sie, bo zle predkosc ocenilem i na piasku przodem hamowalem. Moj brat staje i mowi ze trzeba przez centrum szczecina przejechac, no tak bardzo to mi sie nie nie podobalo, tym bardziej ze przed chwilka prawie w rowie lezalem, ale spokojnie przejechalismy szczecin, kolejne miejscowosci, bardzo powoli jakies 80 km/h. Zaczalem sie przyzwyczajac do motoru. Poczulem sie pewnie wiec 100, 110 ... 140 na absolutnie pustej drodze. Super fajnie sie prowadzi nie skreca, elastyczny, malo do tego pali, zrywny. Ale cos mnie dupa zaczela bolec, wiec przerwa na szluge. Podczas palenia pytam sie brata czy mi swiatla przerywaja? bo ciagle jak mnie jakis motorek mija to mi macha? zupelnie jakby ostrzegal przed glinami? Ale nic, pozno sie robi a do domu jeszce 100. To ze pozno to jeszcze nic, fakt ze lampa na droge nie swiecila to tez nic, zaczelo sie zimno robic! Wiecej kaleson nie mialem wiec postanowilem troszke zwolnic bo juz kolena nie czulem. Ostatnie 50 kilosow to dygalem z zimna, a kolan to praktycznie nie czulem. Zaczalem sie zastanawiac, moze piznac ten zlom do rowu i pogrzac sie troszke w samochodzie z moim bratem? Ale nie musze byc twardy!!! Dojezdzam do domu to przygarbiony zszedlem z motoru. Ale wtedy rodzinka przyszla sasiad, wiec zapomnialem o bulu i chwalilem sie moim nowym nabytkiem. Musze dodac ze bylem pierwszym w okolicach motocyklisa. Teraz to juz kilku kolegow ma, mozna powiedziec ze stalem sie ich ekspertem. A co do XJ? gdyby nie zastrzykj finansowy mojego ojca to by dlugo nie pojezdzila. Tak to juz jest kupujac swoj pierwszy motor. Ale doswiadczenia nic nie zatapi. w dwa sezony zrobilem nia 30 tys, teraz moj brat zdal prawko i dostal ja w prezencie, a ja planuje sie na GTS przesiasc, czy mi sie uda? Napewno pierwsi sie dowiecie!