Oblany egzamin Prawa Jazdy a Egzaminator

Nauka jazdy, technika jazdy, jazda w grupie, wheelie, stoopie i inne wygłupy

Re: Oblany egzamin Prawa Jazdy a Egzaminator

Postprzez ansset on 19 Sie 2009, 0505:0808

Niestety, KS-R, probowano grzecznie poprosic egzaminatora o stosowna demonstracje, skonczylo sie to na obrazonej minie, swietym gniewie i komentarzu w stlu "To przeciez pan jest egzaminowanym, nie egzaminatorem!"

Moglbys opisac krotko, jak egzamin w Reichu wyglada i jaka jest lista wymagan?
Kupie CBR 1100XX, gaznikowa, w stanie idealnym.
ansset
perfekcjonista za kierownicą
 
Zużycie paliwa: 292
Dołączył: 22 Lip 2009, 1010:0707

1999 Honda CBR 900 RR, Rok 1998-1999 (SC33/98)


Re: Oblany egzamin Prawa Jazdy a Egzaminator

Postprzez Pat on 20 Sie 2009, 0101:0808

Ja całkiem nie dawno zdałem kat. A za pierwszym razem ... Tylko że ponad 2 miesiące wcześniej zdałem na B za 3 razem ... Te miesiące jazdy samochodem pozwoliły mi się obyć ze środowiskiem na drodze ... Więc się już na jeździe niczego nie bałem ...
Uważam że liczba 20h na motor jest katastrofą ... Sam 10h spędziłem na placu nim instruktor zdecydował pojechać na miasto .. Tzn poza miasto ... najpierw 4 h jeździłem poza miastem, 2h 125 i 2h 250, i potem kolejne godziny na mieście ...
I jak taki zielony człowiek podchodzący pierwszy raz do prawka ma się obyć z drogą i zasadami jeśli jeździ pare h ...
Pat
Początkujący
 
Zużycie paliwa: 4
Dołączył: 15 Lis 2008, 0606:1111

Re: Oblany egzamin Prawa Jazdy a Egzaminator

Postprzez Grzesiek88 on 01 Sty 2010, 1111:0101

Cześć,mi się udało w listopadzie(2009) za pierwszym podejściem zdać na kategorie A, mino że szkoliłem się na gn 250 ale na egzaminie dostałem yamahe ybr 250,zaś kategorie B okolo 2 lat temu za szóstym razem.(samochodem troszkę jeździłem przed kursem, zaś motorem(bardziej motorynka 2 biegowa:D typu stelka) może ze 3 razy.
Awatar użytkownika
Grzesiek88
Początkujący
 
Zużycie paliwa: 7
Dołączył: 03 Gru 2009, 0909:1212
Lokalizacja: Białystok
GaduGadu: 9414281

Re: Oblany egzamin Prawa Jazdy a Egzaminator

Postprzez michałmz on 01 Sty 2010, 0606:0101

Ja prawko robiłem w 92 roku. Przed egzaminem, egzaminator zawsze pokazywał jak ma wyglądać przejazd po placu(miasta motocyklem nie było) Trafiło mi się że egzaminator powiedział przed egzaminem "jak każdy przejedzie tak jak ja to zda !!!" Traf chciał że na pierwszym łuku zaliczył glebę!!! :ll :ll :ll Ale słowa dotrzymał, niektórzy na ósemce nie odrywali nogi od ziemi a zdawali !!! :ride: :ride: :ride:

Ale jak zdawałem prawko na ciężarowe z przyczepami i autobus to egzaminator robił cyrk. Było to całkiem niedawno bo w 2006 roku . Podczas parkowania tyłem samochodu ciężarowego razem z przyczepą sprawdzał metrówką odstęp od linij . Tolerancja wynosiła od40cm do 60cm, wystarczyło że centymetr przekroczyłeś i oblewał. Niestety miał pecha bo podczas jazdy po mieście oblał kursanta a ten się wqórwił i wysiadł z auta egzaminacyjnego!!! Wracając już jako kierowca do ośrodka egzaminacyjnego doprowadził do kolizji z autobusem po prostu zaczepił o niego!!! Jak się potoczyły jego losy nie wiem ale życzyłem mu najgorszego z resztą nie tylko ja!!! Egzamin zdałem za drugim razem u innego egzaminatora!!!
cztery koła wiozą ciało dwa wiozą duszę
michałmz
motorynkowy kaskader
 
Zużycie paliwa: 63
Dołączył: 02 Lis 2009, 0505:1111
Lokalizacja: Łomża Podlaskie

1990 Kawasaki VN 15, Rok 1988-1993 (VNT50A-A)
GaduGadu: 253348

Re: Oblany egzamin Prawa Jazdy a Egzaminator

Postprzez tom13ek on 02 Sty 2010, 0101:0101

...moja edukacja przez instruktora skończyła sie wraz z umieszczeniem mojego nazwiska na liście kursantów...nie zrobiłem ani jednej godziny pod jego okiem...egzamin zdałem za pierwszym razem ....raz podparłem sie na ósemce...potem jeszcze pozostale kategorie..(brakuje autobusu juz normalnie z instruktorem) każda za 1-szym ...ale szok przezyłem kiedy moja żona robiła prawo jazdy...poziom jej umijętności po dopuszczeniu ją przez instruktora do egzaminu był tak niski ....ze wydaliśmy na ponowne egzaminy tyle samo co na kurs ...lepiej było zrobić kurs dwa razy i gezamin zdac za pierwszym...instruktor nie powinien dopuszczać do egzaminu...gdy kursant jest niepszygotowany...
..jeśli coś ma pójść źle, to na pewno pójdzie...a jeśli wszystko idzie dobrze to na pewno coś przeoczyliśmy...
Awatar użytkownika
tom13ek
polny popierdalacz
 
Zużycie paliwa: 16
Dołączył: 30 Gru 2008, 1212:1212
Lokalizacja: Borysew

1986 Suzuki GS 450 L, Rok 1985-1987 (GL51D)
GaduGadu: 8233429

Re: Oblany egzamin Prawa Jazdy a Egzaminator

Postprzez michałmz on 02 Sty 2010, 0606:0101

To prawda! Czasem jak widzę co wyprawiają młodzi instruktorzy to aż strach pomyśleć co będą robili ich podopieczni później! Zwłaszcza w Łomży gdzie zagęszczenie "L" jest ogromne! Na każdym skrzyżowaniu można spotkać po 3 a nawet cztery "L" nim przejedziesz przez miasto! Widziałem nawet "L" jadącą pod prąd na rondzie i wielkie zdziwienie :shock: :shock: :shock: instruktora ,młodzika, jak pokazałem nie dwuznaczny gest na czole :cymbal :cymbal :cymbal
michałmz
motorynkowy kaskader
 
Zużycie paliwa: 63
Dołączył: 02 Lis 2009, 0505:1111
Lokalizacja: Łomża Podlaskie

1990 Kawasaki VN 15, Rok 1988-1993 (VNT50A-A)
GaduGadu: 253348

Re: Oblany egzamin Prawa Jazdy a Egzaminator

Postprzez ks-rider on 18 Sty 2010, 0909:0101

Tym razem kat. B

milej lektory, he, he

Gdy utrafiłam w zakręt, Instruktor w nagrodę opowiadał dowcip: Lecą trzy wrony, jedna w prawo, druga w lewo, a trzecia za nimi.
Na 15 kurantów w Warszawskim ośrodku szkolenia kierowców Ligi Obrony Kraju tylko jeden był kompletnym idiotą, za to wiedział wszystko o silniku i jako jedyny bezbłędnie zdał test uprawniający do przystąpienia do egzaminu teoretycznego w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego. Dzięki znajomości długości hamowania na śliskiej i suchej nawierzchni przy prędkości 90 km/h. Ja także przeszłam selekcję.

Niepotrzebnie sobie wtedy założyłam, że robiąc prawo jazdy, napiszę o tym reportaż. O czym miałam teraz pisać gdybym zdała za pierwszym razem? Żeby się przekonać, musiałam najpierw wyjkeździć prawie 3 dni życia rozdzielone na 30 godzin w miesiącu. Pan Wacek, mój pierwszy nauczyciel, omal nie narobił w gacie już na pierwszej lekcji. Wszystko przez to, że na skrzyżowaniu w Centrum Warszawy z lewej strony jechał miły facet w Porsche i widząc przyklejoną twarz do przedniej szyby, kiwnął ruszając głową w prawo. Odkiwnęłam mu w stronę lewą, przez co w lewo kręciłą mi również kierownica, zaś gaz pomylił mi się ze sprzęgłem. Wygolona twarz w Porsche zrobiła się zielona, a Wacek dał po hamulcach. Po tym manwerze Wacek postanowił najpierw poćwiczyć ze mną ruszanie pod Górę. W mig to skumałam - ręczny, sprzęgło, gaz i już jechałam w dół. A Wacek ciągle swoje - sprzęgło, ręczny, gaz. Ja: Gaz, ręczny, sprzęgło i 8 razy w dół. Jak idziesz do kibla, najpierw zdejmujesz gacie czy odrazu srasz na deskę - wrzasnąl Wacek. - Podnoszę deskę, zdejmuję gacie i dopiero robię- odpowiedziałam. Tak się uczyłam podjeżdzać z ręcznego pod Górę. Gdy dwa dni później Wacek zadzwonił do mnie o 8 rano, wiedziałam że to zły znak. Pokłócił się z kierownikiem i odszedł z LOK. Następna nauczycielka Justyna miała 24 lata, w komórce kawałek Dody "Rany" i, będąc policjantką dorabiała jako instruktorka. Ponieważ interwencje zaczęły jej się mylić z lekcjami, dostałam trzeciego nauczyciela Radosława, który szkolił tirowców. Dzięki Radkowi nauczyłam się jeździć po łuku z Naczepą i wcześniej skręcać na ostrych zakrętach, żeby zmieściła się jeszcze przyczepa. Po 4 godzinach radek musiał wrócić na szkolenie ciężarówek. Mój czwarty instruktor Wiesław dzięki kursom poznał wielki świat. Ponieważ uczył jeździć syna Wojciecha Manna, wystąpił w „Szansie na Sukces”. Poznał też znanego aktora Michała Żebrowskiego. Z Wiesławem zakochaliśmy się w sobie. Jeździliśmy po całej Warszawie, a to po telewizor dla matki, a to na stragan dla żony. Rozmawialiśmy o wszystkim poza przepisami ruchu drogowego i zachowaniem na drodze; dowiedziałam się więc, że Wiesław był już w życiu nie tylko egzaminatorem w zlikwidowanym za korupcję ośrodku ruchu drogowego, ale też kierowcą karetki i nigdy nie zapomni swojego ostatniego dyżuru. Pojechali do unieruchomionej kobiety na VI piętrze bez windy. Gdy schodzili z noszami po stromych schodach spieprzyli się razem z nią. Chwilę później na Pogotowie zadzwoniła baba z alarmem że pali ją w żołądku. Wiesław jechał po mieście setką na sygnale, licząc, że baba się czymś otruła i będzie widowiski. Na miejscu okazało się, że to zwykła menopauza. W Ramach treningu psychologicznego odwiedziliśmy z Wiesławem dwa place egzaminacyjne WORD, żebym wybrała sobie gdzie chcę zdawać egzamim. Ledwo dojechaliśmy do ośrodka na warszawskim Bemowie, a chuda blondynka ryczała przyczepiona do płotu jakby cudzy dzieciak wpadł jej pod koła. Nie zdała czwarty raz. Ja pier**lę - pomyślałam wtedy - co za cymbalica.

Mój Pierwszy raz

Żeby wylosował mnie komputer i przez megafon wyczytała sprzątaczka, spędziłam, siedząc na plastikowym krześle, 1,5 godziny. Izabela Kosmala-Świerzyńska - zadudniło w głośnikach i wszedł on - młody, piękny i sztywny, jakby miał w d**ie kij. Kazał mi pokazać światła i płyny eksploatacyjne. Ponieważ większość zgadłam, wjechałam na łuk. Najpierw 2 km/h do przodu i to samo tyłem. W związku z tym, że po łuklu z zamkniętymi oczami jeździłam z naczepą, szeroko wyjechałam z zakrętu i STOOOP - wrzeszczał egzaminator. Zatrzymałam się i szybko otworzyłam drzwi.
- Pani Izo, co się stało?
- Nie wiem, to pan wrzeszczał.
- Proszę spojrzeć w dół. Koło jest za linią. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie widziałem. Wyjechała pani za szeroko z zakrętu. Co pani tirem uczyła się jeździć?
Kij wypisał mi kartkę: N - wynik negatywny.

Drugi i Trzeci

Drugi egzaminator nie był spięty. Znowu wszystkie światła, płyny i łuk. Jak tylko ruszyłam, straciłam czucie w lewej nodze, a gdy odzyskałam, moja lewa noga stała się częścią samochodu i napier****ła kolanem w drzwi. Przytrzymałam ją lewą ręką i drugą wykręciłam na łuku. Idealnie. Potem z ręcznego nie podjechałam pod górkę, bo "Górka" na Bemowie kiedyś była okopem na wojskowym poligonie, który przerobiono niedawno na ośrodek egzaminacyjny. Przy drugiej próbie tak dodałam gazu, że smród z silnika doleciał do egzaminatora. Pojechaliśmy na miasto, a we mnie jakby wstąpił duch. Parkowanie, zawracanie, wszystko szło mi jak Kubicy. Ale minęło 40 minut, a ja nadal nie zrobiłam koperty. Dlatego chwilę potem wjechałam w uliczkę, gdzie było mnóstwo "kopert". Niestety, przed nią stał zakaz wjazdu.
Trzeci trafił mi się ku*as wąsaty, siwy, kurduplowaty w okularach na łańcuszk. Zapytał czy mam okulary.
- Mam - odpowiedziałam i wsiedliśmy do samochodu.
- Proszę włożyć okulary.
- Dzisiaj mam soczewki - Odpowiedziałam, a dziad wydarł japę tak, że mi napluł w ucho.
Jego zdaniem jestem głupia albo głucha. Nieco mnie to wyprowadziło z równowagi, bo w karcie mam wpisane i okulary i soczewki. Pojechałam na łuk. Gdy się zatrzymałam, dziad wsiadł do samochodu i ciężką ręką zaznaczył plus, a ja z nerwów, trzymając nogi na sprzęgle i hamulcu, wytarłam spocone ręce w spodnie.
Ręce na kierownicę! - siwy znowu napluł mi w ucho. Teraz naprawdę chciałam mu przy***ać. Ponieważ prawie nigdy w takich sytuacjach się nie powstrzymuję, teraz musiałam, westchnęłam i pojechałam na górkę. Znowu straciłam czucie w nodze. Zjechałam w dół.
- Do tyłu, czy pani jest głucha? - Wrzeszczał po**b
Czucie w nodze mi nie wróciło i znowu nie podjechałam.
- Niech pani zdaje 10 razy - rzucił na mnie klątwę.
Postanowiłam powiadomić o egzaminatorze psychopacie koordynatora egzaminatorów. Chudy żylasty pan udawał zainteresowanie. Wciskał że wszystkim tu bardzo zależy, żebym szybko zdała, bo mają straszne kolejki. A wąsatemu egzaminatorowi się przyjrzy. Poradził też żebym złożyła podanie u kierownika ośrodka o przyspieszenie terminu egzaminu, żebym nie czekała znowu 1,5 miesiąca. Złożyłam, ale babka o urodzie dębowej półki w okienku od podań kazała mi najpierw donieść kwit ze szkoły o odbytym dodatkowym szkoleniu. Dopiero wtedy mnie zapisze.
- Kwitek o szkoleniu kosztuje 254 zł, z tego przysługuje pani 5 godzin lekcji - burknęła sekretarka z LOK.
Wróciłam do Wacka jak syn marnotrawny. I znowu jeździliśmy po mieście, rozprawiając o Tusku, że nawet on ma prawo jazdy. A skoro Kaczor nie ma, to wszyscy mieć powinni. Że to taka matnia i że w zasadzie najlepiej jest prawko kupić. Że gdybym miała zdawać jeszcze 10 razy, to kupując teraz, wyjdę na zero. Żeby później ciągali mnie po prokuraturach, jak tego aktora z "Pana Kleksa"? Ni ch**a, zwłaszcza że gliny z Komendy Stołecznej tylko o tym marzą.

Czwarty, Piąty, Szósty, Siódmy

Zadzwonił do mnie sam kierownik WORD na Bemowie. Dostałam przyśpieszony termin na sobotę na godzinę 9. Wypiłam kawę i dostałam sraczki. Egzaminator nr. 4 też był w drucianych okularach. Na oko miał jakieś 25 lat. Jadąc do przodu na łuku dokładnie 2 km na godzinę, siurek kazał mi się zatrzymać, bo skręcając jego zdaniem zatrzymałam samochód. Zaczęłam się śmiać, ale siurek kazał mi cofnąć i podjechać jeszcze raz. Kawałek dalej gówniarz znowu kazał mi się zatrzymać.
- Znowu pani się zatrzymała.
- Zatrzymałam się bo pan kazał. Jaja pan sobie robi?
Niepłynny ruch po łuku - napisał na karteczce i kazał spier****ć. Poczułam się że w ośrodku na Warszawskim Bemowie następnym razem znowu nie zdam na łuku. Wszystko po to, żeby oduczyć mnie kapowania.
Musiałam zmienić ośrodek. Z Bemowa przeniosłam się do WORD Okęcie, gdzie według statystyk z Urzędu Miasta zdaje o 5 proc. więcej kursantów niż na Bemowie. - aż 29 proc. ! Stanęłam w numerowanej kolejce po opłacenie piątego egzaminu jedynie za 115 zł. Dostałam termin egzaminu. Po raz pierwszy poczułam że tym razem na pewno zdam. Ponieważ zmieniły się przepisy, nie musiałam już pokazywać wszystkich części Toyoty Yaris. Wylosowałam użycie sygnału dźwiękowego oraz włączenie świateł awaryjnych. Zgodnie z nowymi przepisami egzamin trwać miał maksymalnie 30 minut, gdyż według najnowszych badań, najgorsze dla zdających było ostatnie 10 z 40 minut. Jak dla mnie zawsze jest jakieś ostatnie 10 minut. Łuk, górka i miasto. Pojechaliśmy od razu na duże skrzyżowanie z Aleją Krakowską, gdzie pierwszeństwo wymusił na mnie TIR. Reagując na to zagrożenie najpierw włączyłam wycieraczki, a następnie natrysk na przednią szybę, w końcu wymusiłam pierwszeństwo na oplu z lewej strony, żebyśmy razem wpadli pod TIRa. Na stacji benzynowej zamieniliśmy się miejscami z egzaminatorem. Po drodze usłyszałam że najwidoczniej mam syndrom niepodporządkowania bo dobrze jeżdzę ale strasznie się stresuję. Egzaminator dzień wcześniej po raz czwarty oblał panią psycholog, która mu to wszystko wyjaśniła.
Zapisałam się na szósty egzamin, a pani poinformowała mnie, że jeśli tym razem nie zdam, będę musiała donieść kolejne zaświadczenie o dodatkowym szkoleniu za 254 zł. W międzyczasie odwiedziłam psychologa w sprawie syndromu. Diagnoza była błyskawiczn. Nie mam żadnego syndromu, za to mam liczne fobie:
akrofobię - lęk przed patrzeniem w dół
amatofobię - lęk przed kurzem
nyktofobię - lęk przed ciemnością
hemofobię - lęk przed krwią
enisofobię - lęk przed krytycyzmem
i fobię na egzamin z prawa jazdy, która nie ma jeszcze nazwy.
Gdy za szóstym razem mój dowód sprawdzała egzaminatorka z różańcem na pierścionku, z zabandażowaną ręką i w białych sandałach, uwierzyłam w fobię. Znowu wylosowałam użycie sygnału dźwiękowego, zrobiłam łuk, górkę i na miasto. Jechałam po prostem drodze z ograniczeniem prędkości 30 km/h., gdy egzaminatorka nagle puknęła się w czoło, a ja ze strachu prawie puściłam kierownicę. Ale nie chodziło jej o mnie, egzaminatorka się żegnała, bo przejechałyśmy obok kościoła. Po trzecim "w imię Ojca" wiedziałam już, że mamy konflikt bogów. Minęło 20 minut i zostało nam tylko niewielkie rondo. TIR nie zdążył mnie staranować bo tym razem pierwszeństwo wymusiła na mnie śmieciarka. W związku z tym przyspieszyłam i przejechałam na pomarańczowym świetle.
- Muszę pani przerwać egzamin. - zakomunikowała egzaminatorka.
- Chociaż było to prawidłowe zachowanie kierowcy, za to niezgodne z przepisami ruchu drogowego.
- Przecież nie miałam wyjścia, mieli nas zabić?
- Należy ufać opatrzności - pouczyła mnie egzaminatorka.
- Jest pani dobrym kierowcą, więc bez problemu zda pani następnym razem.
Następne 254 zł i kolejne podanie o przyspieszenie terminu, bo właśnie mijało pół roku, od kiedy zdałam test, co oznacza, że jeśli nie zdam w ciągu najbliższych 12 dni, będę musiała powtórzyć egzamin teoretyczny. Pani od zapisów z litości przyznała mi wcześniejszy termin.
Siódmy egzamin za dwa dni. Sygnał dźwiękowy i egzaminator bez wąsów. W soboty nie ma ciężarówek, tirów ani śmieciarek. Jest za to zielona strzałka. - Ponieważ dwukrotnie całkowicie nie zatrzymała się pani przed zieloną i za zieloną strzałką, muszę przerwać egzamin.
Żeby w 5 dni móc zdać kolejny egzamin, napisałam następne podanie o przyspieszenie. Gdyby telefon z ośrodka nie zadzwonił, miałąm się zgłośić na egzamin teoretyczny. Zadzwonili. Dostaję namiary na instruktora ze 100-procentową skutecznością. Instruktor o aryjskich rysach i śniadej cerze każe mi przez noc potrenować zachowanie na drodze na stronie "www.wirtualneprawko.com".

I ósmy raz

Mój ósmy egzaminator miał ok. 100 lat i zwiotczałą mimikę. Dzięki temu nie wiedziałam czy na mój widok się uśmiechnął czy skrzywił. Sygnał dźwiękowy, łuk, górka i miasto. Ledwo wyjechaliśmy z ośrodka na skrzyżowanie, dostałam drgawek. We wszystkie strony latały mi ręce, nogi i głowa, a egzaminator uprzedził, że jakbym chciała puścić kierownicę, mam go puknąć w ramię, bo on już 40 lat jest w zawodzie i sporo widział. Raz nawet taki facet w moim wieku się zesrał, pobrudził spodnie, ale zdał. Ta pokrzepiająca opowieść widocznie nie wpłynęła na mnie zbyt dobrze, bo zaczęło brakować mi powietrza. Rondo, zielona strzałka, parkowanie, zawracanie, tramwaje, tiry i śmieciarka - nic już nie mogło mnie zaskoczyć poza spadającym samolotem. Gdy wracając z egzaminu, po raz pierwszy zobaczyłam bramę ośrodka zza kierownicy, a dziadek zakomunikował że zdałam, popuściłam w majtki. I odruchowo poszłam zapisać się na kolejny egzamin. Widząc mój kwit z literką "P" jak "pozytywny" i jak "pie****cie się", pani z kasy zawiesiła głowę. Chyba mnie polubiła.
10 sierpnia w Urzędzie Dzielnicy Warszawa-Mokotów odebrałam plakietkę z własnym zdjęciem i narysowanym samochodem. Wracając omal nie staranowałam Kuby Wojewódzkiego w jego czerwonym Ferrari, dlatego wszystkich zainteresowanych uprzedzam, że poruszam się czarnym BMW 200 koni i podwójne turbo


:wink:
Awatar użytkownika
ks-rider
Uzależniony od asfaltu
 
Zużycie paliwa: 4119
Dołączył: 19 Kwi 2007, 0606:0404

1990 Honda MT 50 S, Rok 1980-1993 (AD01)
GaduGadu: 0

Re: Oblany egzamin Prawa Jazdy a Egzaminator

Postprzez yzfcbr on 08 Kwi 2010, 0505:0404

ja wam tez cos powiem aktualnie "ucze sie jezdzic na motocyklu"ale tak naprawde nie wiem co to znaczy jak ktos kogos w tym przypadku uczy jezdzic dlatego gdyz poporstu wsiadlem na motocykl i jezdzilem pan instrukts nic mi nie mowil kazal wsiac i jechac no sory moze nie dokonca nic " w doł jest jedynka" to zazucilem jedynke w dol i pojechaem wszystkiego uczylem i nadal ucze sie sam na poczatku wyczuwalem motocyl sprawdzalem ulozenie ciala jak nisko moze sie slozyc jaka predkoscia najlepiej wjezdza sie w osemke itd ja w moim przypadku smialo moge powiedziec iz nie poszedlem do szkoly jazdy tylko zaplacilem za udostepnienie mi maszyny abym nauczyl sie na niej jezdzic w moim przypadku nie jest jeszcze to najtragiczniejesze roziwazanie gdyz jestem perfekcjonistom i nie dam sobie spokoju dopuki nie rozkminie tego i tamtego do konca (ale mimo wszystko jedna przydalo by sie kilka porad) ale jesli ktos nie ma wla na karku nie potrafi samodzielnie myslec to nie polecam takich szkol jazdy!! ja po kilku wyjezdzonych godzinach nadal nie potrafie sobie wyobrazic jak to jest byc uczony m jazdy na motocyklu jakie wskazowki daje instruktos jak uczy co mowi zeby robic itd no poprostu nie wiem co znaczy byc uczonym jazdy na motocyklu ani jak pan instruktor uczy jazdy na motocyklu:P
yzfcbr
polny popierdalacz
 
Zużycie paliwa: 13
Dołączył: 02 Sty 2010, 0202:0101

Re: Oblany egzamin Prawa Jazdy a Egzaminator

Postprzez ks-rider on 08 Kwi 2010, 0707:0404

Idz do wlasciciela szkoly czy do kierownika i spyaj konkretnie zaco placisz ? I czy tak ma wygladac szkolenie. JAko kursantowi przysluguje ci aby instruktor byl podczas Twoich zajec i uczyl ciebie a nie kogos innego - uczenie dwoch kursantow w jednym czasie jest niedozwolone.

:wink:
Awatar użytkownika
ks-rider
Uzależniony od asfaltu
 
Zużycie paliwa: 4119
Dołączył: 19 Kwi 2007, 0606:0404

1990 Honda MT 50 S, Rok 1980-1993 (AD01)
GaduGadu: 0

Re: Oblany egzamin Prawa Jazdy a Egzaminator

Postprzez Dżabba on 20 Kwi 2010, 0505:0404

Hej
Ja swoje prawko na motocykl zdałem za 2 razem w zeszłym roku jesień.Za pierwszym było ok plac ok i miasto wyprzedzanie ok przyspieszanie ok więc tak się wyluzowałem że wyprzedziłem auto które stanęło na przejściu dla pieszych efekt...natychmiast negatyw! A Egzaminator naprawdę był ok powiedział że tak giną ludzie w wypadkach na pasach..... Czy słusznie myślę że tak ponieważ od tamtej pory jak jeżdżę motocyklem lub autem (tu długo mam prawko) ani razu podkreślę ani razu nie wyprzedziłem na pasach! :nie: Za drugim razem był najgorszy egzaminator w ośrodku (podobno, ale fakt człowiek dziwny :cymbal ) dostałem Gienka 125 na którym nigdy nie siedziałem a moje 182cm wzrostu sprawiło że jak siadłem dość śmiesznie wyglądałem :lol: Ale poszło powoli ostrożnie jedna trasa i mam A :ride:
Jeżeli chodzi o instruktora to :gees nic mi nie powiedział czasem opird.... Zero informacji. Już miałem nawet rezygnować z kursu i...wyglebiłem moje instruktora na placu nawet nie było ale podszedł inny ( I Jemu dziękuję) dał parę rad i poszło...
Teraz sobie pomiatam głównie poza miastem i może pójdę na jakieś doszkalanie choć z każdym kilometrem nabieram doświadczenia No to tyle
Awatar użytkownika
Dżabba
polny popierdalacz
 
Zużycie paliwa: 11
Dołączył: 16 Kwi 2010, 0707:0404
Lokalizacja: Kraków
GaduGadu: 0

Re: Oblany egzamin Prawa Jazdy a Egzaminator

Postprzez kejti08 on 05 Sie 2010, 1111:0808

a ja muszę zmienić szkołę :/ 14 godzin jeżdżenia po placu w akrobacjach cyrkowych - ręka za plecy, na stojąco itp. Do dzisiaj 2 razy ósemka i może raz slalom. Nie mogę wyjechać na miasto bo nie umiem jeździć z ręką za plecami :) Jajecznie jest tylko szkoda tych pieniędzy
We can't seem to find the end of the road
Roots never grow on the seeds that we sow
We've still got our music and so many miles to go
You know we can't seem to find the end of the road
Awatar użytkownika
kejti08
polny popierdalacz
 
Zużycie paliwa: 14
Dołączył: 05 Sie 2010, 0808:0808
Marka: Honda
Model: VTX 600
GaduGadu: 988722

Re: Oblany egzamin Prawa Jazdy a Egzaminator

Postprzez TomJonez on 05 Sie 2010, 1111:0808

kejti08 napisał(a):a ja muszę zmienić szkołę :/ 14 godzin jeżdżenia po placu w akrobacjach cyrkowych - ręka za plecy, na stojąco itp. Do dzisiaj 2 razy ósemka i może raz slalom. Nie mogę wyjechać na miasto bo nie umiem jeździć z ręką za plecami :) Jajecznie jest tylko szkoda tych pieniędzy

promotor?? ;;
[JERKOFF] Crew rulez in MotoGP!!!
- [JERKOFF] Pawian, crew selekta
Awatar użytkownika
TomJonez
MOTOCYKLISTA DZIECIOM
MOTOCYKLISTA DZIECIOM
 
Zużycie paliwa: 1372
Dołączył: 20 Sie 2007, 0303:0808
Lokalizacja: Warszawa

2005 Honda CRF 450
Marka: Honda, Triumph
Model: FMX650 954RR TT600
GaduGadu: 0

Re: Oblany egzamin Prawa Jazdy a Egzaminator

Postprzez kejti08 on 05 Sie 2010, 1111:0808

strzał w 10 :) skąd wiedziałeś?
We can't seem to find the end of the road
Roots never grow on the seeds that we sow
We've still got our music and so many miles to go
You know we can't seem to find the end of the road
Awatar użytkownika
kejti08
polny popierdalacz
 
Zużycie paliwa: 14
Dołączył: 05 Sie 2010, 0808:0808
Marka: Honda
Model: VTX 600
GaduGadu: 988722

Re: Oblany egzamin Prawa Jazdy a Egzaminator

Postprzez TomJonez on 05 Sie 2010, 1111:0808

hehe ;)
takie metody mają... spotkałem się z tą szkołą i niestety, nie jestem dobrego zdania o nich
Jedyne co to że cokolwiek starają się robić i to odróżnia ich od większości innych szkół...
..jednak zasady które z uporem maniaka wpajają kursantom są - w mojej opinii, czasami szkodliwe i nie przystają do każdego rodzaju - techniki jazdy, a właśnie taką uniwersalność zakładają sobie ich szkoleniowcy
[JERKOFF] Crew rulez in MotoGP!!!
- [JERKOFF] Pawian, crew selekta
Awatar użytkownika
TomJonez
MOTOCYKLISTA DZIECIOM
MOTOCYKLISTA DZIECIOM
 
Zużycie paliwa: 1372
Dołączył: 20 Sie 2007, 0303:0808
Lokalizacja: Warszawa

2005 Honda CRF 450
Marka: Honda, Triumph
Model: FMX650 954RR TT600
GaduGadu: 0

Re: Oblany egzamin Prawa Jazdy a Egzaminator

Postprzez kejti08 on 05 Sie 2010, 1111:0808

no więc ja mam wrażenie, że tam to albo chcesz wyczynowo na ścigaczu jeździć albo mają Cie w d... ;)
No i ciężko się uczyć jak na wszystkich zajęciach słyszysz masakra, porażka, itp
We can't seem to find the end of the road
Roots never grow on the seeds that we sow
We've still got our music and so many miles to go
You know we can't seem to find the end of the road
Awatar użytkownika
kejti08
polny popierdalacz
 
Zużycie paliwa: 14
Dołączył: 05 Sie 2010, 0808:0808
Marka: Honda
Model: VTX 600
GaduGadu: 988722

PoprzedniaNastępna

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości


MotocyklePro Adventure - Przygotowanie motocykli do przygodyBMW F650