Do zalozenia tego tematu sklonily mnie refleksje niektorych forimowiczow, nie tylko naszego ale i innych for motocyklowych
Czesto( a zwlaszcza w niektorych tematach ) slychac biadolenie dotyczace czy samych egzaminow, szkolenia kursantow czy wieszanie psow na egzaminatorach.
Przedstawie to moze jednak inaczej.
Na teze
"Egzaminatorzy na siłę za to chcą za byle pierdołe udupić na mieście, żeby dostać więcej kasy za powtórkę. "
z tematu topic-t6592.html
mozna patrzec z dwoch roznych stron
Kursant
1. Najmniejsza linia oporu.
2. lenistwo do nauczenia sie czegos ( nauka wcale nie jast ani taka latwa, ani taka przyjamna jak WAM sie wydaje ( mowa o nauce a nie o tym jak odwala sie panszczyzna )
3. koszta - jak najmniejsze kosztem czego - nauki i wyszkolenia
4. tepota / glupota / czy male rozgarniecie polaczona z wiara w swoje umiejetnosci / mozliwosci ktora bez dzwigni przeniosla by ta planete w dowolne miejsce galaktyki.
Instruktor
1. najmniejsza linia oporu
2. lenistwo do uczenia i wymagania podstawowych umiejetnosci jakie musi miec adept.
3. nieumiejetnosc przekazywania wiedzy
4. brak kompetencji polaczony z brakiem punktu widzenia roznych uzytkownikow ruchu drogowego
5. niemoc ze wzgledu na polskie przepisy ktore dopuszczaja kursanta do egzaminu panstwowego po wyjezdzeniu godzin liczby X ( w zaleznosci od kat. PJ ).
Egzainator
1. wymaga bez wzgledu na to czego i jak byl uczony adept.
2. wymaga niezbednych umiejetnosci ktore potrzebne sa do przetrwania oraz do bezpiecznego poruszania sie po drogach.
3. Poprzez wlasnie system szkolenia ( patrz instruktor ) egzaminator nie jest wogole zmuszony kogokolwiek oblewac, to nastepuje automatycznie, dzieki zarowno kursantowi jak i instruktorowi.
Moje podsumowanie
jezeli przeniesli bysmy podchodzacego do egzaminu z warunkow Polski do Niemiec to moze zdalo by 5 % - piec procent , ale to tylko moze.
Gdzie lezy pies pogrzebany ?
1. polskie przepisy w ktorych szkolacy wcale nie musi umiec jezdzic pojazdem ktorym szkoli ( wypowiedz Tomek Kulik ), dopuszczenie do egzaminu panstwowego po wyjezdzeniu wymaganych przez przepisy godzin - ktore nie sa adekwatne do faktycznych umiejetnosci egzaminowanego, oraz wina samych uczacych sie ktorzy poprzez nie zglaszanie faktu zostawiania ich samopasem, nieuczenia czegokolwiek poza kreceniu 8 - mek na placu.
Pytanie Jak dlugo chcecie to znosic ? i byc tak traktowani ? Dopuki Wy bedziecie dawac na to Wasze zezwolenie i nie zglazsac oraz nie buntowac sie przed instruktorami czy ich przelozonymi, o urzedach panstwowych nie wspomne, doputy system taki jaki panuje obecnie nie zmieni sie niczym.


